czwartek, 2 maja 2013

Wywiad z Wojtkiem Grelą - zdobywacą II miejsca w wojewódzkich eliminacjach Ogólnopolskiego Turnieju Wiedzy Pożarniczej!

Znów mamy się czym pochwalić! Wojciech Grela – uczeń Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Technicznych w Wojkowicach- zdobył II miejsce w Wojewódzkim Etapie Ogólnopolskiego Turnieju Wiedzy Pożarniczej, który odbył się 20 kwietnia w Siewierzu w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury.  

Jakie są twoje zainteresowania, szkolne i pozaszkolne?
W: Zainteresowania szkolne i pozaszkolne są podobne, jest to na pewno straż, sporty pożarnicze oraz inne zajęcia związane z tym zawodem. Poza szkołą zajmuję się również muzyką, Można powiedzieć, że straż to całe moje życie, bo wszystko kręci się wokół niej.
Skąd pomysł na wstąpienie w szeregi OSP? Czy było to motywowane  tradycjami rodzinnymi, czy był to wyłącznie Twój wybór?
W: W rodzinie mam samych policjantów, lecz strażaków z zamiłowania. Wstąpiłem do OSP, w którym działali mój tata i dziadek. Bardzo pasjonowało mnie to, co robią w wolnym czasie. Dotarłem do swojego powołania poprzez muzykę, ponieważ zaczynałem tylko od grania w orkiestrze strażackiej.
Jak przygotowywałeś się do konkursu?
W: Bardzo duży wkład w moje przygotowania miał mój naczelnik, który pracuje w PSP w Bytomiu . Dostałem od niego, jego kolegów oraz pana Michała Niedbały wiele książek, informacji z internetu i parę bardzo trafnych materiałów. Wyniosłem też sporo z tego, co wykonuję na co dzień. W kolejnym etapie będą ćwiczenia praktyczne, więc teraz skupię się na skręcaniu węży, ćwiczeniu pierwszej pomocy oraz wiązaniu węzłów.
Mówiłeś że od kilku lat aktywnie działasz w OSP, czy to nie koliduję z nauką?
W: Staram się pogodzić naukę ze swoją pasją. Matura już  niedługo, a to od niej zależy, czy dostanę się do Szkoły Głównej Służby Pożarniczej w Warszawie. Wiadomo, że mam czasami chwilę lenistwa i wolałbym pójść do straży, ale uczyć się trzeba...
Czy zajęcie II miejsca w konkursie „Młodzież zapobiega pożarom” jest dla Ciebie sukcesem?
W: Zajęcie II miejsca to dla mnie największy sukces – już trzeci raz brałem udział w tym konkursie. Pierwszy raz  w podstawówce i gimnazjum, ale bez większych osiągnięć. W pierwszej klasie liceum zająłem trzecie miejsce na szczeblu powiatowym, w drugiej klasie zdobyłem pierwsze miejsce, co zakwalifikowało mnie do konkursu wojewódzkiego. Teraz jestem na szczeblu ogólnopolskim, co jest szczytem moich marzeń. Jako  że chciałbym być zawodowym strażakiem, zdobycie jakiegoś znaczącego miejsca daje mi duże możliwości.
Czy masz jakąś alternatywę gdyby ze strażą jednak nie wyszło?
W: Gdyby wszystkie plany zawiodły, będę kontynuował tradycję rodzinną.
Czy ciężko jest Ci się rozstać z naszą szkołą? Co zapamiętasz najbardziej?
W: Bardzo ciężko jest mi się rozstać, strasznie zżyłem się z nauczycielami,  mam bardzo zgraną klasę . Myślę, że będziemy się ze sobą spotykali po zakończeniu szkoły. Gdybym miał wybierać jeszcze raz liceum, to mój wybór pozostałby niezmienny. Najbardziej zapamiętałem deltę  (śmiech) , a tak naprawdę  trzydniowy wyjazd do Centralnej Szkoły Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie. Czuliśmy się jak prawdziwi kadeci. Dla wielu z nas była to przygoda życia.
Wiemy, że jesteś wszechstronnie uzdolniony, również muzycznie. Opowiedz nam o swojej przygodzie z zespołem Firefighters.
W: Moja przygoda z zespołem zaczęła się w dość dziwny sposób. Najpierw zespół założył ksiądz Rafał Madeja i zwrócił się z prośbą do Patryka Kocota,  żeby zagrał na gitarze na mszy.  Słyszałem tę rozmowę i zaproponowałem również swoją grę na puzonie. Potem do naszej dwójki dołączył Tomek Niedbała, znakomity klawiszowiec. W ciągu tych trzech lat staliśmy się rozpoznawali i zapraszano nas na wiele festynów, eventów oraz nawet na  rozpoczęcie roku szkolnego w czeladzkim gimnazjum. Mimo iż ja i Patryk odchodzimy w tym roku, zespół będzie dalej działał, lecz w nieco odmienionym składzie.
Czy jesteś czynnym strażakiem?
W: Tak. Od wielu lat należę do OSP, gdzie biorę czynny udział w akcjach ratowniczo-  gaśniczych oraz zawodach strażackich. Przeszedłem wiele specjalnych kursów pozwalających mi na legalny udział w akcjach.
Czy bycie strażakiem to marzenie, czy wyzwanie dla mężczyzny? Może jedno i drugie?
W: Na pewno jedno i drugie. Książka  „Jak Wojtek został strażakiem” już została napisana (śmiech),  bycie strażakiem było moim marzeniem, jednym z wielu. Chciałem również zostać pilotem i mechanikiem. Jednak tylko marzenie o byciu strażakiem przetrwało i dojrzało ze mną. Stało się moim powołaniem. Jest też dla mnie dużym wyzwaniem, które podejmuję i zamierzam realizować póki zdrowie na to pozwoli.
Dziękuję za rozmowę.


Rozmawiała Agata Kapias

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz