niedziela, 17 marca 2013

O „strzale od zakrystii” oraz innych „smaczkach” w języku kibiców i sprawozdawców sportowych…

Dzisiaj po raz kolejny odwiedził nas dziennikarz sportowy – Pan Tomasz Kuczyński z Dziennika Zachodniego. Odwiedziny te, jak zresztą każde, zaowocowały znajomością nowych pojęć i umiejętności.
Zaznajomiliśmy się przede wszystkim z internetowymi relacjami „live”, bardzo przydatnymi, kiedy chcemy wiedzieć, co się dzieje podczas meczu, który akurat jest transmitowany przez kanał znajdujący się poza naszym pakietem programowym. Poznaliśmy słownictwo niezbędne do odczytania takiej relacji, ponieważ- - jak wiemy są one pisane bardzo szybko i autor nie zawsze ma czas na używanie pełnych nazw. Musi jednak uważać, żeby ze skrótami nie przesadzić, bo wtedy nawet zorientowany entuzjasta może mieć problemy ze zrozumieniem i wyobrażeniem sobie zaistniałej sytuacji. Im prostszy język, tym lepiej. Ponadto, pisząc relacje powinniśmy często zamieniać prawdziwe imiona na znane przezwiska, tak, by się one nie powtarzały, ale i jednocześnie były zrozumiałe dla odbiorców. Musimy również panować nad emocjami i nawet jeśli jeden zespół lubimy bardziej od drugiego, powinniśmy być w stosunku do niego obiektywni, bowiem kibice tego drugiego mogą się poczuć urażeni.
Dzięki warsztatom z redaktorem Kuczyńskim nieobce są nam takie pojęcia jak „wrzutka” – czyli każde podanie górą w pole karne; „wapno, jedenastka” – rzut karny; „prawe skrzydło” – prawa strona boiska; „płaska wrzutka” – mocne, niewysokie dośrodkowanie czy „strzał od zakrystii” – wykorzystywany tylko przy relacjach hokejowych.
Dowiedzieliśmy się także, że jeśli chcemy zainteresować szersze grono, na przykład kobiety, których w większości tzw. „męskie” sporty nie interesują, musimy także pisać o poboczach sportu. Przykładem może być tekst z Dziennika Zachodniego o nieco specyficznym rodzaju przygotowań zespołu GKS Tychy do najważniejszych meczów. Trener klubu do tego celu zatrudnili instruktorkę fitness.


niedziela, 10 marca 2013

Zostało 5 minut!

Bieg, bieg i jeszcze raz bieg - z takim pośpiechem zmagaliśmy się podczas piątkowych warsztatów dziennikarskich na GWSH w Katowicach. Tam mieliśmy przyjemność wcielić się w rolę reporterów, operatorów kamer, kierownika produkcji itd. Naszym zadaniem było stworzenie całego wydania wiadomości w niespełna 2 godziny! Bardzo trudne zadanie. Wyobraźcie sobie, że stajecie przed takim wyzwaniem - wymyślenie „chwytnego” tematu, , odpowiednie zaprezentowanie go, sporządzenie sondy ulicznej, montaż, przygotowanie stand-upów. Może wydawać się to proste … jednak na własnej skórze przekonaliśmy się, że jest to nie lada zadanie. Nasze wiadomości niczym nie różniły się od tych, które oglądamy codziennie w telewizji, np. Teleexpressu, Faktów. Mieliśmy dwójkę prezenterów, gorące tematy z terenu, pogodę, wiadomości ze świata politycznego, a nawet wywiad na żywo z popularnym rajdowcem Kamilem Klechą ;)! Nie obyło się bez drobnych wpadek, ale to normalne w świecie mediów. Poza tym poznaliśmy podstawowe pojęcia z języka telewizji. Wiemy już, co to znaczy "setka", "biała", nauczyliśmy się haseł, dzięki którym będziemy mogli swobodnie między sobą rozmawiać, tak by osoby spoza naszego grona nas nie zrozumiały. Przyda się to podczas komunikacji reportera z kamerzystą, gdy będzie przeprowadzany wywiad ;) . Było to dla nas wspaniałe wyzwanie, któremu "prawie" podołaliśmy. Prawie, gdyż wszyscy zostaliśmy "zwolnieni" ze swych posad Stało się tak, gdyż nie zdążyliśmy z dostarczeniem na czas wszystkich zgromadzonych materiałów do studia.. Miejmy nadzieję, że będziemy mieli szansę poprawy w kolejnych tego typu wyjazdach. Jest to dla nas znakomita okazja, aby zdiagnozować swe mocne strony i to nad czym jeszcze musimy popracować – tak, by w przyszłości być lepszymi dziennikarzami. 






środa, 6 marca 2013

"Musieliśmy się dowiedzieć, jacy powinniśmy być..."

Dzięki wykładom z p. Tomaszem Kuczyńskim - doświadczonym dziennikarzem - dowiedzieliśmy się jakie są plusy i minusy dziennikarstwa sportowego. Oto one:
PLUSY
MINUSY
+możliwość chodzenia na darmowe mecze
+poznawanie sportowców
+rozwijanie swojej pasji
+wyjazdy na imprezy
+zwiedzanie świata
+ciekawy zawód
+prestiż(policja, podryw itd.)
+służba społeczna
+zarobki
-życie w stresie(duża odpowiedzialność, konkurencja, krytyka, popełniane błędy[np. literówki], z którymi nic nie jesteśmy w stanie zrobić, jeśli tekst zostanie oddany do druku)
-nieprzewidywalność w godzinach pracy oraz praca w weekendy
-rozwalone życie prywatne
-konieczność zdążenia przed dead linem
-ciągłe przejmowanie się
-brak perspektywy spokojnej pracy(kierownik ma tak samo jak podwładni, a nawet gorzej)

Negatywy dziennikarstwa sportowego nas nie przestraszyły. Nadal pragniemy w przyszłości wykonywać ten zawód. W związku z tym, musieliśmy się dowiedzieć, jacy powinniśmy być. Poniżej przedstawimy Wam cechy, którymi wskazane jest, by odznaczał się dziennikarz sportowy.

DZIENNIKARZ SPORTOWY POWINIEN BYĆ:
kompetentny
obiektywny
cierpliwy
ciekawski (wciąż zadający pytania)
budzący zaufanie
rzetelny
solidny
posiadający „oczy wokół głowy”
posiadający „chłodne głowy”
kreatywny
umiejętny w poszukiwaniu ciekawych ludzi i w rozmowie z nimi
niewywyższający się
zainteresowany historią sportu
upierdliwy

Większość cech na szczęście posiadamy. Mamy nadzieję, że pozostałe zyskamy coraz bardziej zagłębiając się w świat dziennikarstwa sportowego…

Pracowite ferie szczęśliwej dwunastki

W bieżącym roku – po raz kolejny –  dwunastu uczniów ZSOiT w Wojkowicach miało szansę uczestniczyć w  Seminarium Akademii Europejskiej Otzenhausen (EAO). Pobyt trwał tydzień: od 9 do 16 lutego 2013 roku. W tym czasie mieliśmy szansę dużo dowiedzieć się na temat zrównoważonego rozwoju. Codziennie braliśmy udział w coraz to ciekawszych konferencjach. Mieliśmy do czynienia z wykwalifikowanymi i doświadczonymi referentami, którzy znakomicie wprowadzili nas w znane lub też mniej znane nam zagadnienia. Przeprowadzaliśmy mnóstwo debat, dyskusji, ćwiczeń, interaktywnych warsztatów, prac w grupach, dzięki czemu nie tylko poszerzaliśmy naszą wiedzę na temat zrównoważonego rozwoju, ale także mieliśmy szansę podszlifować języki obce. Już w pierwszy dzień uczestniczyliśmy w konferencji na temat „Znaczenie nauczania interkulturowego dla integracji europejskiej“.Konwersowaliśmy o komunikacji interpersonalnej, kulturze i stereotypach naszych krajów. Porozmawialiśmy także o konfliktach, które wynikają z różnic kulturowych. Ukraińscy uczniowie niestety nie mieli szansy wymienić się swoimi poglądami na temat Niemców i Polaków, ponieważ nie dotarli na czas. Wzajemne opinie na temat siebie wymieniliśmy więc tylko my z uczniami niemieckimi. W kolejnych dniach konwersowaliśmy na temat „H&M i podróż spodni jeansowych“. Dyskutowaliśmy na temat związku pomiędzy konsumentem a producentem w Europie i Azji oraz roli, jaką odgrywają przy tym państwa, z których pochodzimy. Następnym poruszanym przez nas zagadnieniem była kawa – jej wzrost ceny oraz reklamowanie. Ilości wypijanych przez nas litrów tego napoju, niektóre naprawdę były duże. Następnie rozmawialiśmy o butach, czyli: „Nike – kto zarabia i ile na jednym bucie?“. Grafik był napięty, ale znaleźliśmy również czas na wycieczkę do Strasburga. Zwiedziliśmy Parlament Europejski. Po południu czas umilała nam gra miejska, polegająca na robieniu zdjęć z obcymi ludźmi, ze zwierzątkami itd. Dostarczyła nam ona mnóstwo śmiechu i radości. W ostatnich dniach zajmowaliśmy się tworzeniem kreskówki. Podzieleni na grupy tworzyliśmy film rysunkowy na temat . Wieczór piątkowy spędziliśmy na gali, podsumowując cały pobyt. Przedstawiliśmy również nasze narodowe tańce oraz otrzymaliśmy wyniki gry miejskiej. Czas szybo minął i niestety trzeba było się pakować… Nigdy nie zapomnimy spędzonego tam czasu i poznanych ludzi. Pobyt w Niemczech był wspaniały i mamy nadzieję, że w następnym roku również otrzymamy możliwość wyjazdu. 








piątek, 1 marca 2013

„Klub to jest coś co ma się w sercu” - dziennikarstwo sportowe

Jak co środę nasza sekcja miała zajęcia z dziennikarstwa, jednak nieco inne niż zwykle... Postanowiliśmy dowiedzieć się więcej o „sporcie na papierze” i z tego powodu zaprosiliśmy do siebie pana Kuczyńskiego, dziennikarza sportowego z Dziennika Zachodniego. Z początku obawialiśmy się, że możemy się w tym nie odnaleźć, ale zajęcia przebiegły sprawnie, a nasze zainteresowanie tematem z minuty na minutę rosło...
W ramach rozgrzewki rozmawialiśmy o plusach i minusach zawodu oraz poznaliśmy cechy, jakie musi posiadać dobry dziennikarz sportowy. Z pozoru łatwy i krótki temat zajął nam 2 godziny, a tematów starczyłoby na jeszcze kilka. Nawet nie wyobrażacie sobie, jak głęboko zajrzeliśmy do dziennikarskiej „szatni”.
Pamiętam jak na samym początku naszej przygody z dziennikarstwem mówiono nam o autoryzacji tekstu. Dziś rozmawialiśmy o tym zagadnieniu od innej strony. Gdy przeprowadzamy wywiad ze sportowcem, wręcz głupotą by było przypomnieć mu o autoryzacji rozmowy z nim. Przecież w chwilach wielkich emocji, tuż po zakończonej grze może powiedzieć nam coś ciekawego, a nie oszukujmy się - ludzi interesuje najbardziej pobocze sportu. To, co dzieje się na boisku jest bardzo ważne, ale cała otoczka, to, co się dzieje wokoło nie może ujść naszej uwadze, ma taką samą wagę jak gra, która właśnie się toczy. A’propos pobocza sportu ,to bardzo zaciekawiły mnie statystyki wyświetleń artykułów o tematyce sportowej - przeciętny materiał ma od 200 do 500 kliknięć, a materiał z kłótnią kibiców czy jakimś skandalem często przekracza 2500. Damska część sekcji zyskała też widzę na temat, który jest uważany za piętę Achillesa wszystkich kobiet... Co to jest spalony?! Nareszcie nam to ktoś normalnie wytłumaczył, więc teraz nic, tylko oglądać mecze, które są ostatnio bardzo nieprzewidywalne. Tyle rad, co w środę chyba nigdy nie było! Okazuje się, że dobry dziennikarz musi być wścibski i niezmordowany. Chociaż wielu sportowcom takie zachowanie przeszkadza, w ten sposób ma szansę zostać zapamiętany i nie być zwodzony, bo nikt przecież nie lubi jak się go tak męczy…
My już zaczynamy ćwiczyć w sobie kreatywność, bo przecież „tematy leżą na ulicy” i zwracać uwagę na wszystko, co nas otacza. Wy możecie nam tylko w tym pomóc, zawsze może się znaleźć coś, o czym chcielibyście poczytać…