czwartek, 27 marca 2014

Wiosenne śpiewanie o miłości, czyli III Edycja Lovesong - Festiwalu „Zakochanej” Piosenki


Wraz z nadchodzącą wiosną -najbardziej „romantyczną” porą roku- 19 marca 2014r  w naszej szkole odbyła się III już edycja festiwalu zakochanej piosenki „Lovesong”. Główną ideą konkursu było wyłonienie spośród 39 uczestników najlepszych wokalnych talentów.
 W czasie tegorocznych zmagań  mogliśmy usłyszeć piosenki o miłości, która -jak wiemy- bywa burzliwa, a czasem nawet niebezpieczna (tak jak w piosence Michała Bajora), ale również czerpie swą nieśmiertelną siłę z  kultury starożytnej (w utworze Anny German -„Tańczące Eurydyki”). Wystąpienia uczestników stworzyły wyjątkowy i niepowtarzalny klimat tego konkursu, a niektóre interpretacje utworów, takich jak „Stay” Rihanny albo „Say Something” Christiny Aquilery nie pozostawiały żadnych wątpliwości, że mamy do czynienia z ludźmi, dla których muzyka to nieodłączny element  życia oraz sposób na okazywanie często skrywanych głęboko w sercu emocji. Podczas tegorocznej edycji można było dostrzec naprawdę wysoki poziom przygotowania uczestników, którzy występowali zarówno solo, jak i w zespołach. Jurorzy mieli nie lada wyzwanie, ponieważ to właśnie oni musieli zadecydować, kto wróci do domu ze zwycięską statuetką „Love Song”.
Naszą szkołę reprezentowały: Dobrochna Kocot w szlagierze „Potęga miłości”,  Aleksandra Miś w piosence Braci „Za szkłem” oraz Patrycja Hyla w utworze  z repertuaru Anny Jantar „Radość najpiękniejszych lat”. Po wykonaniu przez  uczestników konkursowych piosenek jury udało się na obrady, a w tym czasie wszyscy zgromadzeni na auli mogli wziąć udział w karaoke, które pokazało, ze śpiewanie to wielka pasja, którą młodzi artyści potrafią się również bawić…
Po ogłoszeniu wyników wszystko stało się jasne-  w kategorii szkół gimnazjalnych I miejsce zajęła Patrycja Nabrdalik z Publicznego Gimnazjum w Siemoni, natomiast wśród uczniów szkół ponadgimnazjalnych - Agnieszka Wojtuszewska z Zespołu Szkół Budowlanych im. Powstańców Śląskich w Katowicach. Wszystkim laureatom serdecznie gratulujemy!!!
O wysokim poziomie konkursu świadczy niewątpliwie obecność uczestników, którzy na co dzień zajmują się śpiewaniem i z muzyką wiążą swoją przyszłość. Jedną z takich uczestniczek jest  zdobywczyni III miejsca w kategorii szkół ponadgimnazjalnych - Angela Wawrzyk :
- Co skłoniło Cię do wyboru piosenki „Time to say goodbye” Brightman i Bocelli?
-Śpiewałam ją  już wcześniej i uznałam, ze będzie ona odpowiednia na ten konkurs .Jest to piosenka pokazowa i  można zaprezentować w niej swoje umiejętności. Nie jest to utwór banalny , bo nie zaśpiewa go  każdy ,a widziałam, że na liście dublowały się tytuły niektórych piosenek, więc wolałam podjąć się wykonania czegoś oryginalnego.
- Czym kierowałaś się, gdy wybierałaś swój strój na dzisiejszy występ?
- Mam taki szacunek do publiczności, że ubieram  suknie koncertowe.
- Co sądzisz o tegorocznej edycji „Love Song” ?
-Byłam na niej 2 lata temu i jest to mój drugi raz,  ale co roku koleżanki z mojej szkoły biorą w nim udział, więc zawsze pozytywnie wypowiadam się na temat tego festiwalu.
-Masz jakieś szczególne osiągnięcia w swojej muzycznej karierze?
-Mam dużo osiągnięć w śpiewaniu na festiwalach ogólnopolskich, jak i międzynarodowych. Byłam w trasie koncertowej Paryż-Belgia-Niemcy organizowanej przez Krzysztofa Cwenara dla osób , które zajmowały czołowe miejsca w ogólnopolskich festiwalach. W czasie tej trasy śpiewaliśmy głownie dla Polonii mieszkających w tych państwach.
-Dziękujemy za rozmowę

Ola Szymańska, Piotr Skowroński

środa, 11 grudnia 2013

Booktalking już za nami...

5  grudnia, w czwartek w ZSOiT w Wojkowicach odbyła się II edycja konkursu Booktalking czyli gawęda o książce. Tego dnia uczniowie ze szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych z naszej okolicy wypowiadali się na scenie na temat swoich ulubionych dzieł literackich.
Konkurs rozpoczął się o godzinie 9:00 w auli naszej szkoły. Na wstępie głos zabrała dyrektor ZSOiT Wojkowice -  pani Regina Łukasik. Następnie odbyło się przedstawienie członków jury, którzy także powiedzieli kilka zdań na temat konkursu.
Prowadzące całą imprezę, uczennice naszego LO -  Izabela Kowalska i Katarzyna Jeszke objaśniły regulamin zwodów, zgodnie z którym każdy uczestnik miał 5 min. na zaprezentowanie swojej ulubionej książki. Konkurs obejmował dwie kategorie: szkoły gimnazjalne oraz ponadgimnazjalne. Razem, z obu kategorii, wystąpiło 24 uczestników.
Tematyka lektur, o których wypowiadali się była przeróżna: od science-fiction, porzez romans, po kryminały. Jedni uczestnicy opowiadali o swoich książkach, inni wcielali się w rolę głównego bohatera, czasami przechodzącą w grę aktorską. Niektórzy odczytywali najciekawsze fragmenty przedstawianych dzieł literackich , wszyscy zachęcali publiczność do przeczytania wybranej przez siebie lektury lub po prostu do czytania.
Uczestnicy konkursu w trakcie swoich wypowiedzi posługiwali się różnego rodzaju pomocami, np. elementami ubioru głównego bohatera lub fragmentami filmów. Wśród uczestników na scenie wystąpiły cztery uczennice naszego ZSOiT. Po zakończeniu wszystkich prezentacji jury udało się na obrady, w których zostali wyłonieni zwycięzcy.
Wśród gimnazjalistów:
I miejsce – Sonia Kuchna z Publicznego Gimnazjum w Rogoźniku,
II miejsce – Patryk Zojdź z Gimnazjum nr 3 w Będzinie im. Henryka Sienkiewicza,
III miejsce – Aleksandra Brudzińska z Gimnazjum im. Czesława Miłosza w Mierzęcicach,
Wyróżnienie- Sabina Litepło z Publicznego Gimnazjum w Rogoźniku.
Wśród uczniów szkół ponadgimnazjalnych:
I miejsce - Patrycja Rusiecka z Technikum Architektury i Krajobrazu w Wojkowicach,
II miejsce – Jakub Płonka z Liceum Ogólnokształcącego im. S. Wyspiańskiego w Będzinie,
III Magdalena Habbal z Liceum Ogólnokształcącego im. S. Wyspiańskiego w Będzinie ,
Wyróżnienie – Agata Kapias z Liceum Ogólnokształcącego w Wojkowicach.
Jury przyznało także wyróżnienia dodatkowe.

Po zakończeniu konkursu był czas na trzy krótkie wywiady.
 Jeden ze zwyciężczynią w kategorii szkół ponadgimnazjalnych – Patrycją Rusiecką z naszego TAK-u :                                                   
- Co czujesz wiedząc, że w kategorii szkół ponadgimnazjalnych zajęłaś I miejsce?                                                                                                                                                          - Powiem mało skromnie, ze ...nie było to dla mnie niespodzianką (śmiech).                                              
   - W jaki sposób przygotowywałaś się do tego konkursu?                                                                 
 - Mam niezwykle dobrą pamięć, wręcz fotograficzną i wystarczy, że raz coś przeczytam i automatycznie to zapamiętuję.                                                                                                             
  - Co sądzisz o prezentacjach innych uczestników?                                                                                  - Każdy wybrał inną książkę, co mnie zadziwiło, ponieważ w zeszłym roku każda książka się powtarzała i w związku z tym były pewnie zawyżone kryteria oceniania, bo każdy przedstawiał ją  inaczej.    
-Gratulujemy wygranej i dziękujemy za rozmowę.       
                                                              
Rozmawialiśmy także  Jakubem Płonką, uczniem II LO w Będzinie - zdobywcą II miejsca w kategorii szkół ponadgimnazjalnych:
 - Dlaczego lubisz czytać? Przecież obecnie jest niemodne.                                                                                          
- Czytanie to na tyle ciekawa rozrywka, że jest o tyle lepsze niż film, czy cokolwiek innego, że po prostu bardzo sugestywnie nasuwa emocje i faktycznie pozwala wczuć się w świat, którego doświadczamy poprzez czytanie. Lubię również czytać, bo książka to skarbnica wiedzy. Interesuję mnie różne tematy, a wielu książkach mogę znaleźć odpowiedzi, bo tak naprawdę jest mało tematów, których książki by nie opisywały. Mniej więcej dlatego lubię czytać.                                                                                                                             
  - Czy wcześniej miałeś możliwość uczestnictwa w podobnych wydarzeniach jak dzisiejsze?                
  - To jest mój pierwszy raz, ale wcześniej miałem okazję wysłuchać podobnych prezentacji na czymś w postaci koncertów talentów.                                                                                                   
 - Jak oceniasz przygotowanie innych uczestników?                                                                           
-Niektórzy mówili świetnie, niektórzy byli przygotowani naprawdę dobrze, czasami wczuwali się nawet w rolę postaci przedstawianych książek i to było super. Niektórzy mówili mniej ciekawie.                                                                                                                                                           - Masz może jakąś ulubioną postać literacką, która jest dla ciebie pewnego rodzaju wzorem?
- Nie mam takiego bohatera..
-Gratulujemy i dziękujemy za rozmowę.           
                                                                                             
Czas na rozmowę znalazł także pan  Dariuszem Wiktorowicz - przewodniczący jury.
 - Jak według Pana wypadli dzisiejsi uczestnicy konkursu?                                                               – Z każdym uczestnikiem poziom rośnie coraz bardziej. Ostatni występ wręcz nazwałbym aktorskim i z tym wiąże się pewien mój dylemat -  czy skupić się na  ocenie  rzeczywiście takiej racjonalnej zapowiedzi lub opowieści o zachęceniu do czytania książki czy szczególnie dowartościować  interpretację aktorską.  Dzisiejszy dzień  dowodzi tego, że takie konkursy są potrzebne i większość prezentujących doskonale wie, o czym mówi i wie, po co przyszli tutaj.                                                         
 - Coraz częściej słyszy się ,że młodzież nie traktuje czytania książek jako rozrywkę  a wręcz przeciwnie – nudny przymus. Jakie jest Pana zdanie na ten temat?                                                                                                       
  - To są znaki czasu , myślę ,że w czasach moich rodziców też mówiono, że czyta się mało odpowiednich książek - zresztą niektórych książek nie można było czytać, może dlatego bardziej się je czytało, bo były w podziemiu. Nie uciekniemy od tej nowoczesności i nie uciekniemy od tego ,że mamy przyspieszony świat poprzez szybsze procesory, ale proszę zobaczyć, że mamy te wszystkie e-booki ,notebooki ,gdzie możemy również czytać książki w podobnej formie. Nie sądzę ,żeby książka zaginęła. Jedynie powinna stać się tańsza , bo w obecnych czasach jest droga. Myślę, że jednak jeszcze długa droga przed nami, żeby ta papierowa , namacalna, pachnąca książka zginęła.                                                                                                                                                
  – Dziękujemy za rozmowę.

III edycja konkursu Booktalking była naprawdę udana. Laureaci opuścili naszą szkołę ze stosem książek i – mamy nadzieję- pomysłami na udział w przyszłorocznej edycji.
Ola Szymańska
Piotr Skowroński

  

poniedziałek, 21 października 2013

„Ja chyba świruję…” O wadach i zaletach wykonywania zawodu dziennikarza radiowego . Warsztaty z zakresu dziennikarstwa radiowego prowadzone przez dziennikarza radia FEST – Roberta Wnorowskiego



                Dziennikarstwo to zawód, który czasami sprawia, że reporter ma wszystkiego dość. Pragnie rzucić pracę, zająć się czymś innym. Ale czy kryzysy, momenty załamania nie mają miejsca w każdym zawodzie? Mają. I wiemy o tym wszyscy.
Jednym z minusów pracy dziennikarza  niezaprzeczalnie jest wypalenie zawodowe. Rok składa się z 365 dni, w których obchodzimy różnorodne święta. Dziennikarz nie powinien pozwolić sobie na identyczne komentowanie Bożego Narodzenia czy Wielkanocy. Dla wszystkich adresatów stałoby się to nudne. W niewyobrażalnie szybkim czasie pomniejszyłoby się grono odbiorców. Reporter musi więc mieć pomysł na siebie. Powinien cechować się kreatywnością, twórczością oraz rzetelnością.  Jeśli dziennikarz nie ma stuprocentowej pewności co do wiarygodności informacji, to nie przekazuje jej społeczeństwu.
Kolejnym minusem są godziny pracy, a raczej ich brak. Dziennikarzem jest się cały czas. To nie jest praca „od-do”. Czasami zdarza się nie przespać dwóch nocy, by zdobyć porządne informacje na solidny materiał. Cierpi na tym rodzina - są przypadki, w których przez jedenaście miesięcy reporter „wpada” do domu tylko na obiad i uświadamia sobie -  „ja chyba świruję”. Nie dziwmy się – wyobraźmy sobie przepracować prawie cały rok bez dnia wolnego.
Zawód dziennikarza posiada jednak również wiele zalet. Jednym z nich jest osobiste poznawanie wartościowych, często sławnych osób   i możliwość przeprowadzenia rozmowy z nimi. Nie oszukujmy się, niewielu z nas ma możliwość dotrzeć do samego Krzysztofa Diablo-Włodarczyka, czy Kajetana Kajetanowicza, a dziennikarstwo otwiera bramę na wielki świat i zwiększa prawdopodobieństwo ludzi wielkiego formatu.
Nawet najlepszy, najbardziej doświadczony dziennikarz przeżył niejedną wpadkę. Te niezręczne sytuacje to nic złego, gafy to powód do śmiechu. Oczywiście nie mogą one być zbyt częste, lecz zdarzyć mogą się każdemu. Wiele słuchaczy często nie zauważa potknięć reporterów, dlatego ważne jest, by nie wracać, nie poprawiać się.
                Tak wiele ciekawostek na temat interesującego nas zawodu przekazał nam doświadczony w tej branży … . Mamy nadzieję, że spotkań w tak pozytywnej, miłej atmosferze będzie jeszcze więcej.

Iza Kowalska kl. IIb 

Sportowy duch walki i kulturalne kibicowanie…



Jednym z moich pierwszych zadań dziennikarskich było zrelacjonowanie przebiegu trzeciej edycji wojewódzkiego turnieju „Gram i kulturalnie kibicuję”, który odbył się  11 października 2013 roku na obiektach sportowych OSiR w Będzinie. Podczas turnieju  uczniowie klas mundurowych ze szkół województwa śląskiego rywalizowali między sobą o tytuł najlepszej drużyny piłkarskiej. Ze zwycięstwa  cieszył się ł Powiatowy Zespół Szkół nr 2 w Pszczynie, za to tytuł wicemistrzów trafił w ręce  ZSOiT w Wojkowicach!
Nie można  również zapomnieć o tym, że nasza szkoła zdobyła zasłużone II miejsce w turnieju kulturalnego kibicowania. Turniej nie skupiał się  wyłącznie na grze w  piłkę nożną, ale również na popularyzowaniu kulturalnego i przyjaznego kibicowania wśród młodzieży podczas rozgrywek piłkarskich . W czasie sportowych zmagań uczestnicy mieli także możliwość uczestniczenia w różnych konkursach bazujących na wiedzy z zakresu zabezpieczenia imprez masowych, pierwszej pomocy przedmedycznej, czy też z prawa ruchu drogowego i ogólnych zasad prewencji.
Na temat wiedzy uczestników konkursów rozmawiałam z Panią Nadkomisarz Izabelą Rom z Komendy Policji w Siemianowicach Śląskich :
 Jak Pani ocenia wiedzę młodzieży w zakresie przepisów prawa ?
Uważam , że z roku na rok jest ona coraz większa, młodzież  ma coraz większą świadomość na temat ruchu drogowego, zaczyna interesować się kryminalistyką i prewencją,  w szczególności są to osoby, które uczęszczają do klas mundurowych.
Czy sądzi Pani , że ważnym elementem kształtującym młodzież są spotkania z Policją ?
Zdecydowanie tak , każde takie spotkanie wyrabia w nich poczucie odpowiedzialności.
Są świadomi, że obowiązuje ich prawo, którego muszą przestrzegać. Przede wszystkim przybliżają Policję młodym ludziom i pokazują , że Policja nie jest tylko po to, aby wymagać i karać,  ale także  żeby pomóc i uczyć .

 Jak na każdy emocjonujący mecz piłkarski przystało, na boisku nie mogło zabraknąć łez, krwi i potu oraz drobnych urazów i otarć , które według pielęgniarki , czuwającej nad zdrowiem zawodników nie są niczym nadzwyczajnym.
Akcentem wieńczącym  turniej była musztra uczniów klasy pożarniczej naszej szkoły oraz ciepły poczęstunek. Dzięki tego typu inicjatywom nasi uczniowie klas mundurowych  mieli szansę na wzajemną integrację, nawiązanie nowych znajomości oraz wspieranie reprezentantów szkoły ciągłym dopingiem w czasie gry .

Ola Szymańska

Klasa Ib

czwartek, 13 czerwca 2013

Przedeptać bardzo wiele godzin… czyli II Wojewódzki Turniej Musztry dla szkół ponadgimnazjalnych z klasami mundurowymi



Konkurs musztry klas mundurowych dostarczył wiele emocji zarówno uczestnikom, ich trenerom jak i widowni oraz jury. Na twarzach przyszłych policjantów, żołnierzy i strażaków widoczne było skupienie i zaangażowanie od samego początku aż do ogłoszenia wyników. Jak zdążyłyśmy się zorientować oraz potwierdzić nasze spostrzeżenia, tegoroczny poziom konkursu był bardzo wysoki. Chcąc dowiedzieć się, jak uczestnicy przygotowywali się do konkursu, postanowiłyśmy ich samych o to zapytać.
R: Jak oceniacie swoje możliwości i stan przygotowania do konkursu?
ZSOiT w Czeladzi: Strzelamy w 1.miejsce. Nie wchodzi w grę nawet 2.miejsce, bowiem będzie to dla nas wtedy ogromna porażka. Uważamy, że jesteśmy znakomicie przygotowani. Stąd nasze oczekiwania.
ZSO w Lublińcu: Choć jesteśmy z pierwszej klasy, to naprawdę dobrze się przygotowaliśmy. Jednak wiemy, że są lepsi od nas, dlatego liczymy na wyróżnienie.
ZSTU  w Tarnowskich Górach: Po cichutku, nie zapeszając, liczymy na 1.miejsce…
R: Jak przebiegają w Waszej szkole zajęcia z  musztry?
ZSOiT w Czeladzi: Zajęcia nie są bardzo obciążające ani trudne. Nie zabierają one nam również wiele czasu. Lubimy brać w nich udział.
ZSO w Lublińcu: Są ciekawym doświadczeniem, które dostarcza nam wiele radości i przyjemnych chwil.
ZSTU  w Tarnowskich Górach: To dla nas czysta przyjemność, której widocznym skutkiem są blazy na piętach. (śmiech)
R: Jakie cechy charakteru kształtuje trening musztry?
ZSOiT w Czeladzi: Przede wszystkim punktualność i posłuszność wobec dowódcy. Nauczyliśmy się również dyscypliny.
ZSO w Lublińcu: Wiemy już, że powinniśmy szanować prowadzącego. Na pewno też zdyscyplinowaliśmy się.
ZSTU  w Tarnowskich Górach: Treningi kształtują naszą postawę i kulturę osobistą.
R: Czy macie już jakieś osiągnięcia w zakresie musztry?
ZSOiT w Czeladzi:  Jak dotąd na razie udało nam się zaprezentować przed delegacją turecką, która gościła zimową porą w naszej szkole.
ZSO w Lublińcu: Większych niestety nie. Cieszy nas także mała wygrana na zawodach międzyklasowych, w których  zajęliśmy 1.miejsce.
ZSTU  w Tarnowskich Górach: Nie mamy żadnych, gdyż jest to nasz pierwszy konkurs.

Z Magdaleną Hołodą - selekcjonerem i przywódcą katowickiej reprezentacji, udało nam się porozmawiać jeszcze przed rozpoczęciem konkursu.
R: Jakie były zasady selekcji do drużyny w Waszej szkole?
MH: Miały być wybrane same dziewczyny, przede wszystkim zwracaliśmy uwagę na ich umiejętności, niestety zespół nam się wykruszył i musieliśmy uzupełnić chłopcami.
R: Jesteś zadowolona ze swojej drużyny?
MH: Jestem, ponieważ dali z siebie wszystko, zostawali po lekcjach, rano, wieczorami, w niedzielę…
R: Co daje Wam trening musztry?
MH: Na pewno satysfakcję, że możemy wyjeżdżać na konkursy  oraz  że możemy reprezentować naszą szkołę na wojewódzkim konkursie.
R: Czy zajęcia są bardzo obciążające i czasochłonne?
MH: Czasochłonne są na pewno.  Choć mamy same dziewczyny w zespole, wykonujemy intensywne ćwiczenia (bieganie, pompki,) to wszystkie dają radę.
R: Co skłoniło Was do wyboru klas mundurowych?
MH: Niektórym podobały się mundury, a reszta chce iść do policji i z tym wiązać swoją przyszłość.
R: Dlaczego wzięliście udział w konkursie?
MH: Nasza szkoła już bierze drugi raz udział, w tamtym roku również były same dziewczyny(klasa dziewczyn) i chcieliśmy dalej kontynuować. Trener nas wyznaczył…
R: Jak oceniacie stan Waszego przygotowania?
MH: Poradziliśmy sobie na tyle, ile pozwalał czas.

Wiemy już, dlaczego szkołę mundurową wybrali katowiccy uczniowie, o to samo zapytałyśmy również pozostałych uczestników. Emilia B. z Knurowa twierdzi , że uczniowie jej szkoły również myślą o zawodzie policjanta. Nicola Duda z Czeladzi wybrała tę szkołę z powodu stroju - wybrałam szkołę przez zamiłowanie i miłość do munduruJ. Jak to mówią… „za mundurem panny sznurem…”  Dla chłopców z Sosnowca dużą wartością jest honor i patriotyzm, dlatego postawili na szkołę wojskową.

 Gdy przyszedł czas na zaprezentowanie się poszczególnych grup, nikomu nie udało się uniknąć  stresu  - każdy musiał z nim walczyć. Przecież zdobycie  I miejsca, o którym każdy marzył, było nie lada wyzwaniem!
Nawet się nie obejrzałyśmy, gdy wszystkie szkoły , bez większych „wpadek” zakończyły swoje pokazy. Nastąpił czas  wielkich oczekiwań na wyniki… wtedy  mieliśmy okazję porozmawiać z  trenerem klasy pożarniczej ZSOiT w Wojkowicach – p. Michałem Niedbałą:
R: Czy ma Pan upatrzone miejsce dla swojej drużyny?
M.N.: Oczywiście! Liczę na miejsce w pierwszej trójce!
R: Jak ocenia Pan występ swoich podopiecznych?
M.N.: Jestem bardzo zadowolony, wszystko poszło tak, jak ustalaliśmy.
R: Jakie były zasady selekcji i kryteria wyboru do tak dobrze wyszkolonej grupy?
M.N.: Zazwyczaj trzeba dobrze chodzić. Dołączyć może każdy, kto ma taką ochotę, lecz do grupy pokazowej  wybierani są najlepsi. Przyjęta jest jednak zasada, że do konkursów zawsze przystępuje obecna wdanym  roku szkolnym  druga klasa.
R: Jak długo ćwiczyła Pana grupa? Czy program był specjalnie opracowany?
M.N.: Moja grupa ćwiczyła odkąd zawitała w mury tej szkoły, gdyż jest to element obowiązkowy klasy o profilu pożarniczym. Do samego pokazu przygotowywaliśmy się 1,5 tygodnia i opracowaliśmy specjalny program do części pokazowej.

Tak wygląda sprawa okiem eksperta. A jak konkurs postrzegają obserwatorzy? :
Według Angeliki Łyszczyńskiej z klasy IB LO w Wojkowicach najlepszymi   drużynami okazały się grupy ze szkół w Katowicach i Wojkowicach: To oni są moimi faworytami. Zrobili coś innego, niż pozostali. Najbardziej spodobała mi się musztra pokazowa. Mimo wysokiego poziomu, mało kto zwracał uwagę na ręce. Według mnie jest to naprawdę ważny element. Poza tym zauważyłam widoczny postęp naszej reprezentacji-klasy policyjnej.

A co czuła po występie jedna z uczestniczek musztry z klasy policyjnej- Agata Koszela z klasy Ib? :
Jestem bardzo dumna ze swojego występu, bo się nie pomyliłam. Po zrobieniu pierwszego kroku, wszystko poszło już z górki. Dzięki musztrze nauczyłam się dyscypliny, organizacji w grupie i synchronizacji. W zajęciach chętnie bierzemy udział, nigdy z przymusu, tylko z własnej woli. Do dzisiejszego pokazu przygotowywaliśmy się tydzień po minimum 2 godziny lekcyjne. Myślę, że moja drużyna była jedną z najlepszych. Mam nadzieję, iż zajmiemy chociaż 2.miejsce. 1.miejsce jest bowiem przeznaczone dla strażaków z Wojkowic, gdyż mieli lepszą musztrę pokazową… Sądzę, że nasz dowódca – Patryk Małota – jest jednym z najlepszych. Dobrze reprezentuje naszą drużynę.

Pomimo ciężkiej i nieustannej pracy jury, zgodził się z nami porozmawiać również  pan pułkownik Ryszard Kasprzyk-Dyrektor Biura Śląskiego Zarządu Wojewódzkiego Ligi Obrony Kraju:
R: Jakie cechy kształtuje musztra? Czy jest ona potrzebna?
RK: Bardzo potrzebna. W musztrze obowiązkowe jest zdyscyplinowanie. Jak ktoś dostosowuje się do regulaminu, to dobrze o nim świadczy.

R: Jak jury ocenia umiejętności uczniów w tym roku w porównaniu z ubiegłym?
RK: Bardzo wysoko! Wszystkie drużyny były bardzo zaangażowane. Były również drużyny dominujące, które słusznie zostały nagrodzone głośnymi brawami.

Przyjemnie było ujrzeć  wszystkich nagrodzonych skaczących z radości. W szczególności zadowolone byłyśmy z reprezentantów naszej szkoły – klasy pożarniczej. Co czuli? O tym mówił  zaskoczony zwycięski dowódca – Martin Seager z naszego LO:
R: Martin, co teraz czujesz?
M.S.: Jeszcze to do mnie nie dociera, przewidywałem podium, ale na pewno nie pierwsze miejsce…
R: Co szczególnie wpłynęło na Twoją mobilizację przed występem?
M.S.: Zmobilizowali mnie poprzedni dowódcy. Właściwie same ich występy. Dowódcy byli dobrzy, ale ja jednak byłem lepszy. (śmiech)
R: Wysoki poziom był widoczny również u Twojego zarówno kolegi, jak i rywala – Patryka Małoty – nie obawiałeś się przegranej z nim?
M.S.: Hmm… Patryk miał równe szanse, szło mu bardzo dobrze.

Jak widać, emocje towarzyszące naszemu koledze – Martinowi – były olbrzymie. Z wygranych cieszyła się również nasza Pani Dyrektor – Magdalena Kreczko. Udało nam się z nią zamienić kilka słów:

R: Czy w równym stopniu kibicowała Pani dwóm drużynom reprezentacyjnym naszej szkoły, czy jednak miała Pani swoich faworytów?
M.K.: Jestem związana z obiema drużynami, które włożyły taki sam wysiłek w przygotowania.
 R: A jak przebiegały przygotowania do konkursu musztry?
M.K.: Drużyny przygotowywali opiekunowie, m.in. Pan Niedbała, któremu jestem szczególnie wdzięczna za poświęcony czas i włożoną pracę w wyszkolenie uczniów. Mile zaskoczyli mnie absolwenci naszej szkoły z klasy IIIc, a w szczególności Patryk Kocot, który udzielał cennych wskazówek młodszym kolegom i koleżankom.
R: Jak ocenia Pani stan przygotowania uczniów do dzisiejszego konkursu?
M.K.: Uczniowie ćwiczyli długo. Trzeba bowiem przedeptać bardzo wiele godzin, by być doskonałym.
R: Czy chciałaby Pani wprowadzić jakieś zmiany w następnej edycji konkursu?
M.K.: Tak, mamy wnioski dotyczące organizacji kolejnej edycji. Chcielibyśmy, aby pojawiła się nowa kategoria – musztra paradna.

Mamy nadzieję, że plany dotyczące kolejnej edycji powiodą się, a „deptanie przez wiele godzin”
sprawi, iż zostanie ona znów wygrana przez nasze klasy mundurowe. Liczymy także na jeszcze większe zainteresowanie i wyższy poziom – o ile jest to jeszcze możliwe. J
Serdecznie gratulujemy wszystkim nagrodzonym i życzymy kolejnych sukcesów!


Rozmawiały: Iza Kowalska, Kasia Jeszke , Daria Łuczak

środa, 22 maja 2013

Grafika komputerowa w gazecie – warsztaty z panią Anetą Frączak z „Dziennika Zachodniego”





Dziś, tj. 16 maja 2013r. mieliśmy okazję poznać Panią Anetę Frątczak, grafika komputerowego z działu technicznego Dziennika Zachodniego, która poprowadziła z nami zajęcia.  Poznaliśmy wiele ciekawostek dotyczących prasy drukowanej oraz szczegółów jej powstawania.     
Oprócz niezbyt pokrzepiających nas wieści o godzinach pracy dziennikarza, o których wspominał nam już wcześniej Pan Tomasz Kuczyński, usłyszeliśmy również, że jest to  bardzo trudna i wymagająca praca, przeznaczona głównie dla ludzi „lubiących szukać”. Początkujący w tej branży nie mają łatwego życia, ponieważ z reguły dostają najgorsze zadania. Poza tym dziennikarz musi zajmować się wszystkim, począwszy od szukania tematów i robienia zdjęć, skończywszy na pisaniu gazety i zadbaniu o to, by jego artykuł znalazł się w Internecie. A ten ostatnio jest częściej wybierany od prasy drukowanej, czego dowodem jest spadek liczby kupowanych gazet.
Okazuje się, że gazety coraz częściej rezygnują z zatrudniania korektorów na rzecz programów edytorskich, co jest sporą oszczędnością. To już nie te czasy, kiedy tekst nie mógł przejść bez aprobaty tych ludzi. Mimo to Pani Aneta Frątczak bardzo dokładnie wytłumaczyła nam, jak wygląda praca korektora, czyli zaznaczanie błędów w kółko i przenoszenie ich na margines tak, by były one dobrze widoczne. Dowiedzieliśmy się również, jak dużą rolę odgrywają reklamy.  Zajmują one przeważnie prawe strony gazet, czyli te najbardziej czytelne.  Gazety rzadko zmieniają coś w swoim wyglądzie, ponieważ redakcje  boją się stracić czytelników, przyzwyczajonych do określonej szaty graficznej.
Zobaczyliśmy także na własne oczy, jak wyglądają początki tworzenia gazety, mianowicie makiety wypełnione kwadratami i falującymi liniami w przyszłości będącymi zapewne jakimś tekstem i zdjęciami. Tak przynajmniej zapewniała nas Pani Aneta Frątczak, której serdecznie dziękujemy za przeprowadzenie zajęć.




Szkolni „niezniszczalni”:)




Trzydniowy wypad grupy z klas o kierunku policyjno –prawnym,  szkolącej się w zakresie samoobrony  do Rycerki Dolnej, stanowi  dla jego uczestników wyjątkowe wspomnienie. Wyjazd zorganizowali nasi trenerzy:  pan Damian, pani Małgorzata oraz pan Sebastian. Są oni  licencjonowanymi instruktorami, pan Damian jest wielokrotnym medalistą Mistrzostw Europy oraz Mistrzostw i Pucharów Polski w walkach light contact. Sekcja z Wojkowic została połączona z sekcją Kick-boxingu z Czeladzi w jedną całą kompanię. Rozmowa ze szkolną grupą „niezniszczalnych” znakomicie oddaje  emocje towarzyszące każdej minucie  pobytu w Rycerce Dolnej.

W jakim celu pojechałyście do Rycerki Dolnej?
Główny cel wyjazdu to doskonalenie umiejętności, które mieliśmy okazję poznać na zajęciach z samoobrony. Było to dla nas szkolenie o charakterze wojskowym.
Zdradzicie nam tajniki sposobów, jakimi poprawiałyście Wasze zdolności?
Przede wszystkim nasz trener nie dawał nam czasu na odpoczynek. Mieliśmy treningi z musztry, poznaliśmy elementy taktyki zielonej i czarnej. Zorganizowano również dla nas zajęcia na strzelnicy, z niewerbalnego przekazywania informacji  oraz grę w paintaball’a.

Co najbardziej Wam się spodobało?
Chyba nie ma rzeczy, która by nam się nie spodobała. Jednak najbardziej elementy Kick-boxingu, granaty dymne i wybuchowe oraz alarmy nocne.
Jak wyglądały te alarmy?
Podczas ciszy nocnej, gdy większość z nas już spała, usłyszeliśmy potężny huk. Wszyscy wybiegli przerażeni z pokoju, nie wiedząc ,co się stało. Okazało się, że był to sprawdzian naszej czujności. Został on przygotowany przez trenera, który miał z nas niezły ubaw. 
Czy podczas tych alarmów obowiązywał jakiś strój? Przecież to była noc…
Trenera nie interesowało, w jakim stroju wyszłyśmy na zbiórkę.  Ważne, byleby się wyrobić w czasie. Niektórzy wyszli w piżamach i krótkich spodenkach, a było dość chłodno…
Czy Wy – dziewczyny – byłyście traktowane przez trenera z przymrużeniem oka?
Nawet nie mogłyśmy o tym pomyśleć. Wszyscy byliśmy jednakowo traktowani. Zadania wykonywaliśmy w identyczny sposób, nieważne czy były to pompki, czy przeprawa szturmowa przez rzekę.
Co dały Wam tak ciężkie warunki?
Zajęcia dały nam bardzo dużo, przede wszystkim każdemu z nas poprawiła się kondycja.
Czas był napięty, wszystko dokładnie zorganizowane. Czy wydarzyło się coś, co szczególnie Was zdziwiło?
Nie wszystko było specjalnie ustawione… W jeden dzień wyjazdu większość ogarnęło przerażenie, gdy okazało się, że zginął Hulk – pies trenera. Pomimo później pory cała kompania z latarkami w rękach zerwała się na nogi i rozpoczęła poszukiwania… Przeszukaliśmy cały las, byliśmy nawet nad rzeką, ale nigdzie go nie było. Trener nawet zażartował, byśmy przeszukali pokoje, bo może gdzieś tam się kryje.
Odnaleźliście w końcu zgubę, czy wróciliście bez jednego „brata”?
Na szczęście znaleźliśmy go. Byliśmy niesamowicie zdziwieni a zarazem rozbawieni, gdy wyszło na jaw, że Hulk naprawdę był w jednym z pokoi...
Na koniec jeszcze jedno pytanie: czy chciałybyście powtórzyć ten wyjazd?
Nic nie zdarza się dwa razy, dlatego mamy nadzieję, że czerwcowy wyjazd będzie jeszcze lepszy. Pomimo wyczerpujących treningów, nikt nie może się go doczekać.
Dziękujemy za rozmowę.
Dziękujemy.

Wywiad przeprowadziły: Kasia Jeszke i Iza Kowalska