piątek, 1 marca 2013

„Klub to jest coś co ma się w sercu” - dziennikarstwo sportowe

Jak co środę nasza sekcja miała zajęcia z dziennikarstwa, jednak nieco inne niż zwykle... Postanowiliśmy dowiedzieć się więcej o „sporcie na papierze” i z tego powodu zaprosiliśmy do siebie pana Kuczyńskiego, dziennikarza sportowego z Dziennika Zachodniego. Z początku obawialiśmy się, że możemy się w tym nie odnaleźć, ale zajęcia przebiegły sprawnie, a nasze zainteresowanie tematem z minuty na minutę rosło...
W ramach rozgrzewki rozmawialiśmy o plusach i minusach zawodu oraz poznaliśmy cechy, jakie musi posiadać dobry dziennikarz sportowy. Z pozoru łatwy i krótki temat zajął nam 2 godziny, a tematów starczyłoby na jeszcze kilka. Nawet nie wyobrażacie sobie, jak głęboko zajrzeliśmy do dziennikarskiej „szatni”.
Pamiętam jak na samym początku naszej przygody z dziennikarstwem mówiono nam o autoryzacji tekstu. Dziś rozmawialiśmy o tym zagadnieniu od innej strony. Gdy przeprowadzamy wywiad ze sportowcem, wręcz głupotą by było przypomnieć mu o autoryzacji rozmowy z nim. Przecież w chwilach wielkich emocji, tuż po zakończonej grze może powiedzieć nam coś ciekawego, a nie oszukujmy się - ludzi interesuje najbardziej pobocze sportu. To, co dzieje się na boisku jest bardzo ważne, ale cała otoczka, to, co się dzieje wokoło nie może ujść naszej uwadze, ma taką samą wagę jak gra, która właśnie się toczy. A’propos pobocza sportu ,to bardzo zaciekawiły mnie statystyki wyświetleń artykułów o tematyce sportowej - przeciętny materiał ma od 200 do 500 kliknięć, a materiał z kłótnią kibiców czy jakimś skandalem często przekracza 2500. Damska część sekcji zyskała też widzę na temat, który jest uważany za piętę Achillesa wszystkich kobiet... Co to jest spalony?! Nareszcie nam to ktoś normalnie wytłumaczył, więc teraz nic, tylko oglądać mecze, które są ostatnio bardzo nieprzewidywalne. Tyle rad, co w środę chyba nigdy nie było! Okazuje się, że dobry dziennikarz musi być wścibski i niezmordowany. Chociaż wielu sportowcom takie zachowanie przeszkadza, w ten sposób ma szansę zostać zapamiętany i nie być zwodzony, bo nikt przecież nie lubi jak się go tak męczy…
My już zaczynamy ćwiczyć w sobie kreatywność, bo przecież „tematy leżą na ulicy” i zwracać uwagę na wszystko, co nas otacza. Wy możecie nam tylko w tym pomóc, zawsze może się znaleźć coś, o czym chcielibyście poczytać…

1 komentarz: