Dzisiaj
po raz kolejny odwiedził nas dziennikarz sportowy – Pan Tomasz
Kuczyński z Dziennika Zachodniego. Odwiedziny te, jak
zresztą każde, zaowocowały znajomością nowych pojęć i
umiejętności.
Zaznajomiliśmy się przede wszystkim z internetowymi relacjami
„live”, bardzo przydatnymi, kiedy chcemy wiedzieć, co się
dzieje podczas meczu, który akurat jest transmitowany przez kanał
znajdujący się poza naszym pakietem programowym. Poznaliśmy
słownictwo niezbędne do odczytania takiej relacji, ponieważ- - jak
wiemy są one pisane bardzo szybko i autor nie zawsze ma czas na
używanie pełnych nazw. Musi jednak uważać, żeby ze skrótami
nie przesadzić, bo wtedy nawet zorientowany entuzjasta może mieć
problemy ze zrozumieniem i wyobrażeniem sobie zaistniałej sytuacji.
Im prostszy język, tym lepiej. Ponadto, pisząc relacje powinniśmy
często zamieniać prawdziwe imiona na znane przezwiska, tak, by się
one nie powtarzały, ale i jednocześnie były zrozumiałe dla
odbiorców. Musimy również panować nad emocjami i nawet jeśli
jeden zespół lubimy bardziej od drugiego, powinniśmy być w
stosunku do niego obiektywni, bowiem kibice tego drugiego mogą się
poczuć urażeni.
Dzięki
warsztatom z redaktorem Kuczyńskim nieobce są nam takie pojęcia
jak „wrzutka” – czyli każde podanie górą w pole karne;
„wapno, jedenastka” – rzut karny; „prawe skrzydło” –
prawa strona boiska; „płaska wrzutka” – mocne, niewysokie
dośrodkowanie czy „strzał od zakrystii” – wykorzystywany
tylko przy relacjach hokejowych.
Dowiedzieliśmy
się także, że jeśli chcemy zainteresować szersze grono, na
przykład kobiety, których w większości tzw. „męskie” sporty
nie interesują, musimy także pisać o poboczach sportu. Przykładem
może być tekst z Dziennika Zachodniego o nieco specyficznym
rodzaju przygotowań zespołu GKS Tychy do najważniejszych meczów.
Trener klubu do tego celu zatrudnili instruktorkę fitness.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz