Jak co środę
nasza sekcja miała zajęcia z dziennikarstwa, jednak nieco inne niż
zwykle... Postanowiliśmy dowiedzieć się więcej o „sporcie na
papierze” i z tego powodu zaprosiliśmy do siebie pana
Kuczyńskiego, dziennikarza sportowego z Dziennika Zachodniego. Z
początku obawialiśmy się, że możemy się w tym nie odnaleźć,
ale zajęcia przebiegły sprawnie, a nasze zainteresowanie tematem z
minuty na minutę rosło...
W ramach rozgrzewki rozmawialiśmy o
plusach i minusach zawodu oraz poznaliśmy cechy, jakie musi posiadać
dobry dziennikarz sportowy. Z pozoru łatwy i krótki temat zajął
nam 2 godziny, a tematów starczyłoby na jeszcze kilka. Nawet nie
wyobrażacie sobie, jak głęboko zajrzeliśmy do dziennikarskiej
„szatni”.
Pamiętam jak na samym początku naszej
przygody z dziennikarstwem mówiono nam o autoryzacji tekstu. Dziś
rozmawialiśmy o tym zagadnieniu od innej strony. Gdy przeprowadzamy
wywiad ze sportowcem, wręcz głupotą by było przypomnieć mu o
autoryzacji rozmowy z nim. Przecież w chwilach wielkich emocji, tuż
po zakończonej grze może powiedzieć nam coś ciekawego, a nie
oszukujmy się - ludzi interesuje najbardziej pobocze sportu. To, co
dzieje się na boisku jest bardzo ważne, ale cała otoczka, to, co
się dzieje wokoło nie może ujść naszej uwadze, ma taką samą
wagę jak gra, która właśnie się toczy. A’propos pobocza sportu
,to bardzo zaciekawiły mnie statystyki wyświetleń artykułów o
tematyce sportowej - przeciętny materiał ma od 200 do 500
kliknięć, a materiał z kłótnią kibiców czy jakimś skandalem
często przekracza 2500. Damska część sekcji zyskała też widzę
na temat, który jest uważany za piętę Achillesa wszystkich
kobiet... Co to jest spalony?! Nareszcie nam to ktoś normalnie
wytłumaczył, więc teraz nic, tylko oglądać mecze, które są
ostatnio bardzo nieprzewidywalne. Tyle rad, co w środę chyba nigdy
nie było! Okazuje się, że dobry dziennikarz musi być wścibski i
niezmordowany. Chociaż wielu sportowcom takie zachowanie
przeszkadza, w ten sposób ma szansę zostać zapamiętany i nie być
zwodzony, bo nikt przecież nie lubi jak się go tak męczy…
My już zaczynamy ćwiczyć w sobie
kreatywność, bo przecież „tematy leżą na ulicy” i zwracać
uwagę na wszystko, co nas otacza. Wy możecie nam tylko w tym pomóc,
zawsze może się znaleźć coś, o czym chcielibyście poczytać…
a jak sie nie ma serca, to jest klub ? =D
OdpowiedzUsuń